Poniedziałek, 31 sierpnia 2026
Imieniny: Rajmund, Ramona, Bohdan
Polityka Krajowa 23.06.2026 Wideo

Tusk po szczycie V4: Grupa Wyszehradzka może znów mocno wpływać na Europę

Premier Donald Tusk ogłosił pod Budapesztem, że Grupa Wyszehradzka może wrócić do silnej roli w Europie. To pierwszy formalny szczyt V4 od 2024 roku.
Wideo Tusk po szczycie V4: Grupa Wyszehradzka może znów mocno wpływać na Europę

Powrót szefów rządów V4 do wspólnego stołu

Pod Budapesztem odbyło się spotkanie premierów państw Grupy Wyszehradzkiej, czyli Polski, Czech, Słowacji i Węgier. To pierwszy formalny szczyt tego formatu od 2024 roku i zarazem pierwsze od dwóch lat spotkanie szefów rządów V4. Sam fakt wznowienia rozmów na tym szczeblu ma znaczenie polityczne, bo pokazuje próbę odbudowy współpracy regionalnej po dłuższej przerwie i okresie wyraźnych różnic między państwami regionu.

Premier Donald Tusk podkreślił, że przyszłość tej współpracy zależy od odbudowania zasad, na których wcześniej opierała się skuteczność V4. Chodzi przede wszystkim o zaufanie, lojalność i przekonanie, że mimo sporów możliwe jest wspólne działanie w sprawach najważniejszych dla Europy Środkowo-Wschodniej. W jego ocenie właśnie taki model współpracy dawał państwom regionu realny wpływ na debatę europejską i pozwalał mocniej zaznaczać własne interesy w Unii Europejskiej.

"Wszystko zależy od tego, czy wrócimy do sposobu działania opartego na zaufaniu i wzajemnej lojalności"

Donald Tusk, premier

Szef polskiego rządu zaznaczył, że Polska, Czechy, Słowacja i Węgry mogą ponownie odgrywać ważną rolę w kształtowaniu wydarzeń w Europie. Wskazał też, że współpraca ponad istniejącymi różnicami jest możliwa, jeśli dotyczy kwestii kluczowych dla państw regionu i ich obywateli. To ważny sygnał w momencie, gdy wiele decyzji dotyczących bezpieczeństwa, gospodarki i polityki społecznej zapada dziś na poziomie unijnym.

  • W skład Grupy Wyszehradzkiej wchodzą 4 państwa: Polska, Czechy, Słowacja i Węgry.
  • Spotkanie pod Budapesztem było pierwszym formalnym szczytem V4 od 2024 roku.
  • To pierwsze od 2 lat spotkanie szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej.
  • Ostatni szczyt V4 z udziałem premierów odbył się w lutym 2024 roku w Pradze.

Energia, migracja i rolnictwo jako wspólny mianownik regionu

W czasie rozmów wyraźnie wskazano obszary, w których państwa V4 mają więcej wspólnych interesów niż punktów spornych. Premier wymienił bezpieczeństwo energetyczne, politykę klimatyczną, migrację, politykę spójności oraz rolnictwo. To właśnie te dziedziny w największym stopniu wpływają na codzienne życie mieszkańców regionu, od cen energii i kosztów żywności po dostęp do środków unijnych i zasady dotyczące ochrony granic.

Z perspektywy państw Europy Środkowo-Wschodniej te tematy mają szczególną wagę. W sprawach energii chodzi zarówno o stabilność dostaw, jak i koszty transformacji klimatycznej. W polityce spójności stawką są fundusze wspierające rozwój infrastruktury i samorządów. W rolnictwie i migracji znaczenie mają z kolei rozwiązania, które bezpośrednio przekładają się na sytuację gospodarstw, bezpieczeństwo granic i presję na krajowe systemy publiczne. Tusk podkreślił, że właśnie na takich polach współpraca regionu może przynieść najbardziej konkretne rezultaty.

"Każde z naszych państw może ponownie odgrywać ważną rolę w kształtowaniu wydarzeń w Europie. Dzięki temu możliwa jest także współpraca ponad istniejącymi różnicami, w sprawach istotnych dla naszych krajów i całego regionu"

Donald Tusk, premier

W tym ujęciu Grupa Wyszehradzka nie jest tylko forum rozmów politycznych, ale narzędziem koordynacji stanowisk przed najważniejszymi europejskimi negocjacjami. W praktyce oznacza to możliwość wspólnego występowania w sprawach, które dla regionu są kluczowe. Im większa zgodność między czterema stolicami, tym silniejszy mandat do zabierania głosu w Brukseli i tym większa szansa na skuteczniejsze reprezentowanie interesów mieszkańców tej części Europy.

Tusk: bez zaufania V4 nie odzyska znaczenia

Premier kilkakrotnie wracał do kwestii wzajemnego zaufania jako warunku odbudowy skuteczności V4. Zaznaczył, że najlepsze efekty współpraca przynosi wtedy, gdy partnerzy zakładają dobre intencje i potrafią działać solidarnie. W tym przekazie wyraźnie wybrzmiewa szerszy kontekst ostatnich lat, kiedy napięcia polityczne i różne stanowiska wobec spraw europejskich osłabiły dynamikę całego formatu.

"Jeśli zawsze będziemy rozumieli, że to, co nas łączy niezależnie od konfliktów, jest silniejsze niż to, co nas dzieli, to Europa zacznie nas słuchać"

Donald Tusk, premier

Tusk wskazał, że kiedy Grupa Wyszehradzka działała lojalnie i solidarnie, była punktem odniesienia nie tylko dla własnych członków, ale także dla państw wschodniej flanki i nowych członków Unii Europejskiej. W jego ocenie ten format może ponownie pełnić rolę drogowskazu dla krajów, które samodzielnie mają mniejsze możliwości przebicia się w sporach z największymi państwami UE oraz z unijną administracją. To nie jest tylko deklaracja polityczna, ale także próba zdefiniowania miejsca regionu w układzie sił wewnątrz Unii.

"Wtedy, kiedy V4 był lojalny i solidarny, dawał też takie światło nadziei wszystkim państwom ze wschodniej flanki, wszystkim tzw. nowym członkom Unii Europejskiej. Nie widzę żadnego powodu, żeby znowu V4 był takim drogowskazem dla tych wszystkich, którzy w konfrontacji z Niemcami, z Francją, z biurokracją brukselską w samotności nie mają szans"

Donald Tusk, premier

Wypowiedź premiera pokazuje, że w tle rozmów o V4 obecna jest także dyskusja o równowadze wpływów w Unii Europejskiej. Mniejsze i średnie państwa regionu szukają formuły, która pozwoli im skuteczniej zaznaczać własne priorytety. Wspólne stanowisko czterech krajów może w takim układzie oznaczać większą siłę negocjacyjną w sprawach gospodarczych, energetycznych i społecznych.

Jedna pięść w Europie i próba odbudowy regionalnego wpływu

Premier mówił wprost, że wspólne działania państw V4 mogą wzmacniać pozycję Europy Środkowo-Wschodniej w Unii Europejskiej. Według niego, kiedy Grupa Wyszehradzka działała jako zwarty blok, potrafiła nie tylko wpływać na decyzje podejmowane w Europie, ale nawet narzucać kierunek rozstrzygnięć. To najmocniejszy polityczny sygnał płynący z tego spotkania i zarazem zapowiedź, że Warszawa widzi sens w odbudowie tego regionalnego instrumentu.

"Gdy Grupa Wyszehradzka była jak jedna pięść, to byliśmy w stanie nie tylko wpływać, ale również narzucać decyzje w Europie"

Donald Tusk, premier

Znaczenie tej deklaracji wykracza poza samą dyplomację. Dla obywateli regionu chodzi o to, czy ich państwa będą skuteczniejsze w zabieganiu o korzystne rozwiązania dotyczące cen energii, funduszy unijnych, zasad wsparcia dla rolnictwa czy regulacji migracyjnych. Powrót do regularnych spotkań na szczeblu premierów może więc oznaczać próbę odbudowania politycznego kanału, przez który państwa Europy Środkowo-Wschodniej będą mocniej zabierać głos w kluczowych europejskich sporach.

Szczyt pod Budapesztem nie kończy tych rozmów, ale otwiera nowy etap w relacjach wewnątrz V4. Po dwuletniej przerwie i od ostatniego spotkania premierów w lutym 2024 roku w Pradze pojawia się sygnał, że format ma wrócić do aktywniejszej roli. Najważniejsze pytanie dotyczy teraz tego, czy za deklaracjami o lojalności i wspólnych interesach pójdą konkretne działania w obszarach, które wszystkie cztery państwa uznają za strategiczne.